piątek, 21 sierpnia 2015

Przyzwoity obyczaj


„Jedyny przyzwoity obyczaj, którego należy bronić stanowczo, to obyczaj czytania, podczas gdy reszta jest kwestią sumienia każdego z osobna.”

C.R. Zafon "Więzień Nieba".

Dawno nie było nic o książkach. Ostatnio urządziłam przeprowadzkę biblioteczki, którą miałam w domu rodziców i przy tej okazji przypomniała mi się pewna wakacyjna lektura, która niesamowicie mnie wciągnęła. Postanowiłam ją sobie odświeżyć.



"Więzień nieba" Carlosa Ruiza Zafona jest trzecią częścią serii, do której należą z "Cień wiatru" i "Gra anioła", lecz jak można przeczytać w notce otwierającej najnowszą z tych powieści, "każda z książek przedstawia opowieść zamkniętą w sobie i niezależną", co pozwala na czytanie ich w dowolnej kolejności, jak również czytanie ich osobno. Ja radziłabym jednak sięgnięcie po nie w takiej kolejności, w jakiej zostały wydane. Co do tego, że każda z nich niezależna nie do końca bym się zgodzila. Dwie pierwsze owszem, ale czytając "Więźnia nieba" nie znając dwóch poprzednich wiele się traci.

Najnowsza powieść Zafona rozpoczyna się od "noty autorskiej" Juliana Caraxa. Kto czytał wyżej wspomniane poprzednie części serii wie, kim jest ten bohater. Te zdania zapowiadają pojawienie się nowych tajemnic, których odkrycie nie doprowadzi jeszcze do ujawnienia całej prawdy, a tylko wywoła kolejne pytania i wątpliwości. Jednak kiedy narrację zaczął snuć, tak jak w "Cieniu wiatru", Daniel Sempere trochę się rozczarowałam. Nie wiem czemu, ale na początku ten bohater wydał mi się trochę irytujący. W ogóle cały wątek stanowiący trzon akcji od samego początku trochę się nie klei. Na przykład śledzenie dziwnego klienta moim zdaniem nie wniosło do fabuły nic poza momentem poznania "literata i myśliciela", Oswalda Daria de Mortenssen, którego umiejętności okażą się później bardzo przydatne.

Sytuację ratuje opowieść Fermina (również pojawiającego się po raz pierwszy w "Cieniu wiatru"), który odsłania tajemnicę swojej przeszłości. Zdarzenia sprzed osiemnastu lat ożywają dla niego na nowo. Odkryte zostaną również nowe fakty na temat bohatera "Gry anioła" Dawida Martina, które sprawią, że historia zawarta w tej powieści zostanie ukazana w zupełnie innym świetle. Między innymi dlatego polecam przeczytanie książek w porządku chronologicznym (biorąc pod uwagę rok wydania, nie fabułę). W tej części oczywiście znów pojawi się Cmentarz Zapomnianych Książek. Mam nadzieję, że Zafon opowie kiedyś historię tajemniczego strażnika tego miejsca, Izaaka Monforta.

"Cień wiatru" od pierwszych linijek oczarowuje i sprawia, że trudno jest się otrząsnąć z tego utkanego ze słów świata i powrócić do rzeczywistości. „Więzień nieba” również jest bardzo zajmujący, ale zanurzanie się w świecie przedstawionym tej powieści następuje stopniowo i w końcu nie wiedząc kiedy orientujemy się, że to już ostatnia strona, a przecież dopiero co wzięliśmy książkę do ręki.

Ciągle niedocenianą postacią pozostaje ojciec Daniela, jak zwykle na drugim planie. Mam nadzieję, że zmieni się to w kolejnej, czwartej części tej opowieści, która jest planowana, ale nie na razie wiadomo kiedy się ukaże. Od publikacji "Więźnia nieba" minęły już 4 lata, więc pozostaje mieć nadzieję, że stanie się to niedługo.

P.S. Przeprowadzka książek nie mogła obejść się bez zakupu kolejnego regału i za chwilę biorę się za pracę nad nim. Jak skończę, będą zdjęcia.

1 komentarz:

  1. Ciekawa recenzja - nie znam tej serii. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń